Kanonierzy pewnie pokonali Sunderland i znowu mogą cieszyć się ze zwycięstwa. W zupełnie innej sytuacji znajduje się zespół gospodarzy, której dorobek punktowy nie powiększył się. Do takiego stanu rzeczy doprowadzili sami zainteresowani.
Kiedy druga drużyna Premier League gra z ostatnią, wiadomym jest, że ta pierwsza będzie chciała wygrać dużą liczbą goli. Dlatego też podopieczni Arsene’a Wengera, od samego początku spotkania, grali ofensywnie. Wynik meczu otworzył Alexis Sanchez. Chilijczyk oddał celny strzał głową. Niezły błąd popełnili obrońcy Sunderlandu, bo jak wszyscy wiemy akurat ten napastnik nie jest zbyt wysokim człowiekiem.
Do przerwy Kanonierzy mogli się cieszyć tylko (albo aż) jednobramkowym prowadzeniem. Widać było, że to goście są mocniejszym zespołem, a kwestią czasu było strzelenie drugiego gola. Tak mogłoby się wydawać.
Kiepskimi strzałami popisali się Francis Coquelin, a niedługo potem Alex Oxlade-Chamberlain. W 65. minucie po faulu Petra Cecha na Duncanie Watmore, sędzia Atkinson wskazał na jedenasty metr. Pewnym strzałem golkipera Arsenalu pokonał Jermain Defoe.
Kilka minut wcześniej arbiter powinien także podyktować jedenastkę, gdyż obrońca Sunderlandu, Kone, bardzo widocznie popełnił wykroczenie na Sanchezie.
Pomiędzy 71. a 78. minutą meczu nastąpiła agonia drużyny gospodarzy. Najpierw dwa gole strzelił Olivier Giroud: pierwszy po dośrodkowaniu Gibbsa, drugi po dośrodkowaniu Ozila z rzutu rożnego. Czwartego gola dołożył Sanchez, który po nie do końca udanym strzale Gibbsa znalazł drogę (o to chyba nie było trudno) do bramki Pickforda.
Giroud restores the lead for Arsenal, 2-1 pic.twitter.com/NVELLAsEf0— Terje (@AFCTerje) 29 października 2016
Kibice ze Stadium of Light zaczęli wychodzić jeszcze długo przed końcowym gwizdkiem sędziego. Niestety widać było, że zarówno defensorzy, jak i golkiper Sunderlandu nie radzili sobie za dobrze. Po wejściu na boisko Giroud pokazał jak się strzela. Francuz zaliczył świetne wejście. Zarówno kibice, zawodnicy, jak i sam Arsene Wenger mogli cieszyć się z kolejnych punktów.
Sunderland AFC 1:4 Arsenal FC
65’ (karny) Defoe - 19’, 78’ Sanchez; 71’, 76’ Giroud
Składy:
Sunderland: Pickford, Jones, Van Aanholt, O’Shea (42’ Djilobodji), Kone, Rodwell, Pienaar (70’ Januzaj), Ndong, Khazari, Watmore (84’ Gooch), Defoe.
Arsenal: Cech, Bellerin, Mustafi, Koscielny, Gibbs, Coquelin (89’ Maitland-Niles), Elneny, Oxlade-Chamberlain, Ozil (77’ Ramsey), Iwobi (69’ Giroud), Sanchez.
Żółte kartki: Khazari, Ndong, Pienaar, Djilobodji oraz Gibbs.
Sędzia: Martin Atkinson.
Można przytoczyć tutaj niechlubną statystykę Davida Moyesa, który jako szkoleniowiec różnych zespołów nie wygrał meczu od 937 dni. Prowadzony przez niego Sunderland nie wygrał przez 166 dni






