Naturalnym faworytem tego spotkania byli Bianconeri. Aktualni liderzy tabeli ligi włoskiej pokazali na co ich stać i tym samym udowodnili, że niedawna wpadka z Milanem była jedynie wypadkiem przy pracy, okraszonym dodatkowo poważnym błędem sędziego.
Pierwszy gol padł już w 4. minucie – przy czym słowo „pierwszy” idealnie pasuje tutaj w kontekście Mandżukića, dla którego była to także pierwsza w tym sezonie bramka w ramach Serie A. Chorwat zrobił to, co wiemy, że potrafi najlepiej – głową skierował piłkę do siatki wykorzystując świetne długie podanie w powietrzu, które posłał mu Juan Cuadrado.
Pięć minut później Czarno-biali prowadzili już 2:0, a to za sprawą Chielliniego. Miralem Pjanić asystował mu wykonując rzut rożny.
W 40. minucie meczu urazu doznał Patrice Evra. Francuza szybko zmienił Alex Sandro. Dziś wiemy już, że zawodnik przegapi co najmniej dwa spotkania z powodu kontuzji łydki.
Nie był to jednak koniec festiwalu strzelania, choć to Sampdoria w drugiej połowie pierwsza doszła do głosu. Po mocnym podaniu Praeta piłkę do siatki skierował Patrik Schick.
W 65. minucie strzelcem został Pjanić, który asystował przy drugim golu Juve. Bośniak wykorzystał zamieszanie w polu karnym i tym wyegzekwował wynik 3:1.
Trzy minuty przed końcem podstawowego czasu gry do głosu ponownie doszedł Giorgio Chiellini – Włoch tym samym zwycięstwo swojego zespołu podwyższył na 4:1.
Juventus 4:1 Sampdoria
Aktualna sytuacja w tabeli:
Tabela dostarczona przez Sofascore wyniki na żywo





