Szok, niedowierzanie? Nie, to tylko mecz reprezentacji Polski. Do tej pory takich emocji jak wczorajszego wieczoru zawsze dostarczali nam piłkarze ręczni albo siatkarze. Teraz było trochę inaczej. Po niezwykle emocjonującym spotkaniu wygraliśmy mecz z Armenią na Stadionie Narodowym 2:1, a bramkę na miarę trzech punktów zdobył Robert Lewandowski.
Nasi kadrowicze strasznie męczyli się wczoraj ze strzelaniem bramek. Nie mógł się wstrzelić Łukasz Teodorczyk, który się starał, ale ta piłka coś za bardzo nie chciała go słuchać. Lewandowski w pierwszych 45. minutach też nie mógł oddać uderzenia, które dawałoby prowadzenie. Za to Ormianie bronili się jak natchnieni i dużo faulowali (czasami bardzo nieczysto). Za takie nieczyste zagranie na Teodorczyku, Andonian obejrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.
Druga część spotkania zaczęła się o wiele lepiej. Gola samobójczego strzelił Mkojan. Polacy po faulu na Błaszczykowskim mieli rzut wolny. Dośrodkowanie Rybusa spadło w okolicę Lewandowskiego , ale to Mkojan wbił futbolówkę z bliska do bramki. Radość na Narodowym trwałaby dłużej gdyby nie bramka wyrównuąca Ormian (Armeńczyków jak to powiedział Tomasz Hajto). Był to pierwszy gol w eliminacjach mistrzostw świata. Fabiański źle interweniował po mocnym wstrzeleniu Pizzelliego z rzutu wolnego i piłka wpadła za linię bramkową.
Polska 2:1 Armenia (0:0)
48' (sam.) Mkojan, 90+5' Lewandowski - 50' Pizzelli
Składy:
Polska: Fabiański - Błaszczykowski, Glik, Cionek, Jędrzejczyk (34' Wszołek) - Grosicki (70' Kapustka), Krychowiak, Zieliński, Rybus - Teodorczyk (85' Wilczek), Lewandowski.
Armenia: Beglaryan - Minasyan, Haroyan, Mkoyan, Andonian, Hayrapetyan - Hovhannisyan (60' Ozbilis), Muradyan (Woskanjan), Grigoryan, Manoyan - Pizzelli (85' Hakobjan).
Żółte kartki: Cionek, Andonian.
Czerwone kartki: Andonian (za dwie żółte).
Sędzia: Ivan Kruzliak (Słowacja).








