Sam Allardyce. Jeśli choć trochę miałyście do czynienia z angielską piłką, to na pewno znacie tego pana. Przed objęciem reprezentacji Anglii trenował Sunderland (który miał nie małe kłopoty). W meczu eliminacji do MŚ 2018 poprowadził Synów Albionu do zwycięstwa (ze Słowacją). A co się z nim teraz dzieje zapytacie? Właśnie podał się do dymisji.
Dziennikarze Daily Telegraph oferowali Allardyce'owi rolę konsultanta przy kupowaniu praw do piłkarzy, co w Anglii jest od kilku lat zabronione.Także UEFA oraz Unia Europejska jest przeciwna stosowaniu "third party
ownership", choć Allardyce na nagraniach ze spotkań przyznaje, że zna
sposoby na obejście przepisów. Za swoje konsultacje Big Sam podał stawkę, ale do zawarcia umowy nie doszło. Dziennikarze ujawnili nagrania przed drugim zgrupowaniem selekcjonera Anglików.
Wczoraj od rana trwały rozmowy z trenerem. Allardyce zapewniał, że o tej sprawie rozmawiał z przedstawicielami federacji, to cały ten proceder okrył go wstydem. Już wcześniej ten sam człowiek zajmował się takimi nielegalnymi procederami, m.in. w Bolton Wanderers i West Hamie.
Wieczorem FA poinformowało, że szkoleniowiec podał się do dymisji. W swoim oświadczeniu napisał:
- To był dla mnie wielki zaszczyt, gdy objąłem to stanowisko i jestem
wielce zawiedziony tym, jak to się kończy. Zdaję sobie sprawę, że niektóre moje komentarze były
żenujące. Na spotkaniu z Glennem i Gregiem Clarkem przeprosiłem z całego
serca za swoje zachowanie.
Gareth Southgate ma poprowadzić kadrę w kolejnych meczach (nie wiadomo na jak długo).
Eddie Howe i Steve Bruce to dwaj najpoważniejsi kandydaci do poprowadzenia Synów Albionu w dalszej części eliminacji.
Dla mnie ta cała sprawa jest pośmiewiskiem angielskiej federacji (takie samo zdanie ma Alan Shearer). Najczęściej słyszeliśmy o aferach we Włoszech (notabene, wtedy odnosili swoje największe sukcesy na arenie międzynarodowej) czy naszych rodzimych (których trochę było). Dawno nie działo się nic w Anglii, a tu proszę. Jeden Big Sam i kilku dziennikarzy, którzy chcieli odkryć prawdę. Jak widać nie potrzebujemy do tego zbyt dużo.
Bardziej straszne czy śmieszne? Sama nie wiem :D






