Bartosz Kapustka przeszedł do Leicester w sierpniu tego roku i od tamtego czasu słyszymy o nim tylko w kontekście problemów. Tym razem trener angielskiego klubu, Claudio Ranieri, dał do zrozumienia, że w kadrze zespołu nie ma miejsca dla piłkarzy niezadowolonych ze swojej sytuacji.
Nic nie zmieniło się od czasu naszego artykułu o sytuacji młodego zawodnika w klubie – o ile nie na gorsze. Sam Kapustka przyznawał, że Anglia to dla niego „zderzenie ze ścianą”. Szanse na grę w pierwszym składzie wciąż maleją, a w ostatnich słowach Ranieriego można upatrywać się nawiązania do Polaka:
Nie jestem przyzwyczajony do sytuacji, w której na siłę zatrzymuję w klubie piłkarzy niezadowolonych ze swojego statusu. To jest mój punkt widzenia, ale oczywiście jest jeszcze klub. Jeśli ktoś odejdzie, musimy znaleźć odpowiedniego następcę. Wszyscy wiedzą, że jeśli będą chcieli z nami zostać i walczyć o miejsce w składzie, to w porządku. Ale jeśli ktoś jest niezadowolony, powinien do mnie przyjść i porozmawiamy o tym, co będzie najlepsze dla niego i dla klubu.
Decyzje trenera Leicester dziwią coraz większe grono osób. Zespół sprawuje się bardzo słabo w tegorocznym sezonie, zajmując dopiero 14. miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem jedynie 4 zwycięstw na 16 meczów. Mimo to, włoski trener nie rotuje składem, pozostawiając Kapustkę w głębokich rezerwach od momentu przyjścia zawodnika do klubu.
Niestety, kwestia transferu Kapustki jest bardzo skomplikowana ze względu na przepisy. Piłkarz występował w tym sezonie w dorosłym zespole Cracovii oraz drużynie U-23 Leicester, a nie można zagrać w trzech klubach w trakcje jednego sezonu. Oznacza to, iż mógłby się on przenieść tylko z powrotem do Krakowa. Nadzieję daje brak debiutu Polaka w oficjalnym meczu dorosłego Leicester, choć ważna będzie tu interpretacja niejasnych przepisów.
A Wy? Kogo uważacie za „winnego” zastopowi w karierze Kapustki – Ranieriego czy samego zawodnika?





