To miało być zwyczajne spotkanie w Ligue 1, ale kibole mieli inne plany. Mecz FC Metz - Olympique Lyon został zawieszony po tym, jak "fani" gospodarzy z radości po bramce obrzucili zespół rywali petardami.
Do skandalu doszło w 30. minucie, gdy FC Metz strzeliło za sprawą Gauthiera Heina bramkę dającą im prowadzenie. Wtedy w kierunku bramkarza Olympique Lyon, Anthony'ego Lopesa, rzucona została pierwsza petarda. Gdy zawodnik leżał na murawie i otrzymywał pomoc medyczną, kolejna raca poleciała w jego kierunku.
.@FCMetz 1-0 #OL— OL_Plus (@OL_Plus) 3 grudnia 2016
Dans la longueur, #Lopes est touché par un 1er petard après le but, puis un second #TeamOL #FCMOL pic.twitter.com/DmMOfMYzOf
Piłkarze obu zespołów gestami próbowali uspokoić tłum. Jak widać na załączonym materiale, ucierpieć mógł również lekarz ekipy Macieja Rybusa, ale nie ma informacji, jakoby coś mu dolegało. Na razie wiadomo jedynie, iż Lopes przewieziony został do szpitala. Właściciel Lyonu, Jean-Michel Aulas, opisał wydarzenie jako "bardzo poważne".
Zagraniczne media porównują ten incydent do sytuacji ze starcia pomiędzy Rumunią a Polską, gdy nasz Robert Lewandowski ogłuszony został przez rumuńskich chuliganów. Napastnikowi Bayernu nie stało się na szczęście nic poważnego.
Nie wiadomo na razie, jak zostanie rozwiązana kwestia sportowa meczu, ani jakie kary dostaną kibole. Najważniejsze w tym momencie jest jednak zdrowie poszkodowanego Lopesa.





