ZAPRASZAMY NA NASZĄ NOWSZĄ WERSJĘ WITRYNY: www.futboliszpilki.pl

Pod tym adresem dostępne są tylko starsze posty publikowane przed przenosinami strony.

NIESPODZIANKA! Bournemouth wygrywa z The Reds

Szok i niedowierzanie. Ekipa Eddie'go Howe'a wygrała na własnym stadionie z Liverpoolem, 4:3. Gospodarze przegrywali już 0:2, ale zdołali wyratować się z tej nieprzyjemnej sytuacji i dać radość swoim kibicom. Za to właśnie kochamy Premier League! 

 



W pierwszej połowie spotkania na boisku dominowali faworyci. Wisienki mogły się tylko bronić, a ich defensywę w 20. minucie sforsował Sadio Mane. Po długim podaniu od Emre Cana, Mane wystartował do futbolówki, wyprzedzając przy tym Nathana Ake'a i pokonał Artura Boruca. Przy pierwszym trafieniu Polak nie zawinił, lecz przy drugim mógł zachować się lepiej. Golkiper niepotrzebnie wybiegł poza pole karne, chcąc uprzedzić Origiego, jednak Belg go minął i uderzył na 2:0.
Po przerwie mecz zrobił się bardziej wyrównany. Bournemouth zaczęło stwarzać sobie okazje, a piłkarze Jurgena Kloppa trochę się rozluźnili. Kontaktową bramkę zdobył Callum Wilson (z rzutu karnego po faulu spowodowanym przez Milnera, hasztag Typowy Milner), ale już po chwili do siatki Boruca drogę znalazł Can.
Potem wydarzyło się coś co wprawiło w euforię kibiców gospodarzy. Najpierw w 76. minucie Ryan Fraser pokonał precyzyjnym strzałem Kariusa, a 3 minuty później zaliczył asystę przy wyrównującej bramce Cook'a. Przyjezdni cały czas byli w niemałym szoku (wyobrażam sobie co musiał po spotkaniu powiedzieć niemiecki szkoleniowiec w szatni), a Wiśnie coraz usilniej atakowały. Tym bardziej nie powinno nas zdziwić to, że w doliczonym czasie gry Loris Karius popełnił fatalny błąd, kiedy to odbił piłkę przed siebie po strzale Cooka. Ten prezent wykorzystał Nathan Ake i dał trzy punkty swojemu zespołowi.

Liverpool prowadząc 2:0 powinien utrzymać to prowadzenie. Stało się jednak zupełnie inaczej. Błędy w defensywie dały o sobie dzisiaj znać i tylko dlatego stracili swoją znakomitą pozycję w tym meczu. Niezmiernie cieszę się z wygranej drużyny Howe'a. Uwielbiam atmosferę na Dean Court i takie niespodzianki jak ta.

AFC Bournemouth 4:3 (0:2) Liverpool
[20' Mane, 22' Origi, 56' (karny) Wilson, 64' Can, 76' Fraser, 79' Cook, 90+3' Ake]

Kartki: 48' Wilshere, 50' Francis, 53' Henderson, 87' Can
Składy:
[Bournemouth] Boruc, Smith, Francis, Cook, Ake, Arter, Gosling (75' Afobe), King (46' Ibe), Wilshere, Stanislas (55' Fraser), Wilson
[Liverpool] Karius, Clyne, Leiva, Lovren, Milner, Can, Henderson, Wijnaldum, Mane (69' Lallana), Origi, Firmino



Tabela dostarczona przez Sofascore wyniki na żywo