Szok i niedowierzanie. Ekipa Eddie'go Howe'a wygrała na własnym stadionie z Liverpoolem, 4:3. Gospodarze przegrywali już 0:2, ale zdołali wyratować się z tej nieprzyjemnej sytuacji i dać radość swoim kibicom. Za to właśnie kochamy Premier League!
W pierwszej połowie spotkania na boisku dominowali faworyci. Wisienki mogły się tylko bronić, a ich defensywę w 20. minucie sforsował Sadio Mane. Po długim podaniu od Emre Cana, Mane wystartował do futbolówki, wyprzedzając przy tym Nathana Ake'a i pokonał Artura Boruca. Przy pierwszym trafieniu Polak nie zawinił, lecz przy drugim mógł zachować się lepiej. Golkiper niepotrzebnie wybiegł poza pole karne, chcąc uprzedzić Origiego, jednak Belg go minął i uderzył na 2:0.
Po przerwie mecz zrobił się bardziej wyrównany. Bournemouth zaczęło stwarzać sobie okazje, a piłkarze Jurgena Kloppa trochę się rozluźnili. Kontaktową bramkę zdobył Callum Wilson (z rzutu karnego po faulu spowodowanym przez Milnera,
Potem wydarzyło się coś co wprawiło w euforię kibiców gospodarzy. Najpierw w 76. minucie Ryan Fraser pokonał precyzyjnym strzałem Kariusa, a 3 minuty później zaliczył asystę przy wyrównującej bramce Cook'a. Przyjezdni cały czas byli w niemałym szoku (
Liverpool prowadząc 2:0 powinien utrzymać to prowadzenie. Stało się jednak zupełnie inaczej. Błędy w defensywie dały o sobie dzisiaj znać i tylko dlatego stracili swoją znakomitą pozycję w tym meczu. Niezmiernie cieszę się z wygranej drużyny Howe'a. Uwielbiam atmosferę na Dean Court i takie niespodzianki jak ta.
AFC Bournemouth 4:3 (0:2) Liverpool
[20' Mane, 22' Origi, 56' (karny) Wilson, 64' Can, 76' Fraser, 79' Cook, 90+3' Ake]
Kartki: 48' Wilshere, 50' Francis, 53' Henderson, 87' Can
Składy:
[Bournemouth] Boruc, Smith, Francis, Cook, Ake, Arter, Gosling (75' Afobe), King (46' Ibe), Wilshere, Stanislas (55' Fraser), Wilson
[Liverpool] Karius, Clyne, Leiva, Lovren, Milner, Can, Henderson, Wijnaldum, Mane (69' Lallana), Origi, Firmino
Tabela dostarczona przez Sofascore wyniki na żywo





