Sebastian Boenisch powraca do polskiej prasy z wywiadem po długiej przerwie, a wraz z nim temat występów "farbowanych lisów" w reprezentacji narodowej. Obrońca zadeklarował chęć ponownej gry w biało-czerwonych barwach.
Ostatnie spotkanie w reprezentacji Boenisch zaliczył we wrześniu 2013 (5:1 z San Marino). 3 z jego 14. występów miały miejsce podczas pamiętnego Euro 2012, o którym piłkarz wspomina, pomimo wyników, z radością:
Pierwszy mecz graliśmy z Grecją na Stadionie Narodowym. Miałem niesamowitą gęsią skórkę. To, co potrafią zrobić polscy kibice... To szaleństwo. Opisanie uczucia towarzyszącego śpiewaniu hymnu przez 60 tys. kibiców jest niemożliwe. Euro nie było dla nas udane, słabo się zaprezentowaliśmy i kibice byli niezadowoleni. Sam też nie zagrałem dobrze. Dopiero co wróciłem po kontuzji. Ale ogólnie miło wspominam ten okres.Dostanie się do fenomenalnie dysponowanej kadry Nawałki nie będzie łatwym zadaniem. Problem obsady lewej obrony został rozwiązany wystawianiem tam Macieja Rybusa bądź Artura Jędrzejczyka. Dodatkowym utrudnieniem może być fakt, że Boenisch od zaczęcia swojej przygody niemieckim TSV 1860 Monachium, zagrał łącznie... 7 minut. Bez względu na wszystkie przeciwności, zawodnik nie poddaje się i ma nadzieję na powołanie:
W młodości regularnie spędzałem wakacje w Polsce, gdzie zawsze dobrze się czułem. Ludzie są bardzo przyjaźni, a kraj zwłaszcza zimą wygląda cudownie, są góry i dużo śniegu. Zawsze lubiłem przyjeżdżać na kadrę. Mamy świetny stadion w Warszawie. Mam nadzieję, że jeszcze zagram dla Polski, to mój cel...
Boenisch chce wrócić do kadry, ale - po pierwsze - musi zacząć grać. Po drugie: pociąg już daaaleko. Jędza i Rybus poza zasięgiem na razie
— Mateusz Karoń (@MateuszKaro) 13 listopada 2016





