ZAPRASZAMY NA NASZĄ NOWSZĄ WERSJĘ WITRYNY: www.futboliszpilki.pl

Pod tym adresem dostępne są tylko starsze posty publikowane przed przenosinami strony.

Wielki mecz ze skandalami w tle: Chorwacja bije Kosowo 6 do 0, hattrick Mandżukića, kibole grożą zamieszkami!

O meczu Kosowa z Chorwacją w Polsce mówiło się raczej mało. Inaczej sprawa ma się na Bałkanach - mecz ten budzi ogromne emocje nawet poza granicami państw, które oficjalnie rozegrały ze sobą spotkanie. Polityka, groźby, skandaliczne okrzyki i transparenty sprawiły, że mecz ten odbije się głośnym echem nie tylko w regionie.


Olbrzymie problemy kadrowe Chorwatów
Modrich tuż przed meczem zmartwiły niesamowite wręcz braki w reprezentacji, spowodowane przeważnie kontuzjami. Wszystko posypało się niczym domino; już same braki Modrića czy Rakitića były powodem do strachu, lecz czym bliżej było do rozegrania meczu, odpadali kolejni, ważni zawodnicy. Grać miał nie móc także Marko Pjaca, co zresztą okraszone zostało "mini skandalem" i konfliktem na linii chorwackiego związku piłki nożnej a Juventusem. Lekarze HNS podali do wiadomości, że Pjaca złamał kość, co Juventus szybko zdementował. Ostatecznie Pjaca znalazł się na ławce rezerwowych, ale nie rozegrał ani minuty. Kontuzjowany jest też Ante Ćorić. Nie mógł wystąpić także Dejan Lovren, niepewny był występ Ćorluki, który ma problemy z przywodzicielami, gracze tacy jak Strinić, Rog, Kovačić, Vrsaljko, Jedvaj czy Brozović w dużej mierze ostatnimi dniami nie grali w swoich klubach, są więc poza meczowym rytmem i do końca nie wiadomo było, czy dadzą radę odegrać dobry mecz. Najpewniejszą częścią składu byli jedynie napastnicy, kibice jednak bali się o Mandżukića, który pozornie jest poza formą a mimo to pod wodzą Čačića jest absolutnie nie do ruszenia poza pierwszą jedenastkę. Chorwaccy dziennikarze policzyli, że reprezentacja Kosowa, pomimo kadrowych braków Vatrenih, jest i tak warta dziesięć razy mniej niż chorwacka - strach jednak pozostał, zwłaszcza, że udział Kosowa w rozgrywkach jest całkowitą nowością i nie do końca wiadomo było, czego można się po nich spodziewać.

Pogróżki Torcidy
Jakby małym problemem była niemożność gry co najmniej kilku bardzo ważnych dla reprezentacji zawodników, destrukcyjna grupa kibolska z Chorwacji zaczęła odgrażać się i planować przerwanie meczu. Ci sami kibice, którzy byli prowodyrami zamieszania podczas spotkania Chorwatów z Czechami, są w znakomitej większości członkami Torcidy Split kibicującej na co dzień Hajdukowi. Ich zachowanie powodowane jest otwartym konfliktem z chorwackim związkiem piłki nożnej a największą motywacją do rozrabiania - przynoszenie wstydu właśnie HNS-owi. Odpowiedzialni są między innymi za skandale we Francji ale także podczas kwalifikacji do Euro 2016, takie jak sprytne umieszczenie swastyki na murawie na meczu Chorwatów z Włochami. Podobne zamieszanie było przez Torcidę szykowane również tym razem, co potwierdził w rozmowie z dziennikiem Sportske Novosti Miroslav Marković, człowiek chorwackiego związku piłki nożnej odpowiedzialny za bezpieczeństwo.

Nie są to pogłoski, ale informacje, które zbieramy ze wszystkich stron, za pomocą pracy operacyjnej i z różnych źródeł. (...) Istnieje informacja, że ktoś planuje zamieszki. (...) Współpraca z policją jest świetna, możliwość jakiegokolwiek incydentu powinna więc być zmniejszona do minimum.



Pogrom w Kosowie
Čačićowi udało się jednak tak skompletować skład, że mecz zakończył się lepiej niż podejrzewali kibice. Dużym zaskoczeniem był także hattrick Mandżukića, który pozornie od dłuższego czasu jest poza szczytową formą, zwłaszcza w reprezentacji. Pierwsze trzy trafienia, już w otwierającej połowie, należały właśnie do niego. Najpierw piłkę podał mu Kramarić a Mandżukić świetnie wykorzystał tę okazję i już w 6 minucie otworzył wynik. Następnie trafił głową po znakomitym dośrodkowaniu Perišića. Takie zagrania to od dawna specjalność Mandżu - trzeciego gola strzelił również głową, asystował mu Vrsaljko.


Pogrom nie skończył się na hattricku napastnika Juventusu. W 68 minucie strzelcem został Matej Mitrović, który dostał długie górne podanie od Brozovića - asystował on także później, w 85 minucie wystosował podanie prostopadłe do Perišića, który świetnie minął bramkarza i władował futbolówkę do bramki. Ciekawego gola strzelił też Kalinić - padł on bowiem... Dziesięć sekund przed zakończeniem meczu! Kosowo, mimo swojej wielkiej porażki, nie można uznać za całkowicie bezbronne - widać było ogromne zaangażowanie piłkarzy w grę; próbowali stwarzać wiele okazji, które kończyły się jednak na pudłach. 

Bez skandalu się nie obeszło
Pomimo powstrzymania zamieszek, nie obyło się bez wstydu. "Pomysłowi" kibice wspólnie postanowili obrażać tych, którzy w zasadzie z meczem nie mieli nic wspólnego i nie byli nawet obecni na stadionie. Kosowianie i Chorwaci darzyli się dużym wzajemnym szacunkiem, przemaszerowali także miastem wspólnie kibicując, mają oni jednak wspólnego wroga, którym jest państwo serbskie. W całkiem niedalekiej przeszłości oba państwa miały konflikt z Serbami konflikt (rozpad Jugosławii, odłączenie Kosowa od Serbii) - stąd też kiepski pomysł, by podczas meczu kibice obydwóch drużyn śpiewały wspólnie "ubij Srbina" (z chorwackiego i serbskiego "zabij Serba").