W samej końcówce meczu Legii z Lechem, który odbył się w sobotni wieczór, sędzia liniowy Paweł Sokolnicki nie dopatrzył się ewidentnego spalonego Kaspra Hamalainena. Fin strzelił wtedy zwycięskiego gola.
Na sędziego sobotniego meczu spadła w ostatnim czasie spora fala krytyki. Jak informuje przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN Zbigniew Przesmycki, arbiter bardzo przeżywa ten błąd i odpocznie on od sędziowania przynajmniej jedną kolejkę.
- Błąd był oczywisty. Rozmawiałem z nim kilkaktornie w niedzielę i bardzo to przeżywa. Dlatego powinien odpocząć od sędziowania meczów w najbliższej kolejce, a może także w następnej. Chodzi o to, żeby wrócił do swojego normalnego poziomu. Jest bardzo silny psychicznie, doskonale poradził sobie przecież na Mistrzostwach Europy we Francji. - powiedział Przesmycki.
Sam strzelec bramki mówi, że starał się kontrolować linie spalonego i słyszał o ofsajdzie, ale po meczu nie miał okazji zobaczyć sytuacji bramkowej, natomiast napastnik Lecha Poznań Marcin Robak przyznaje, że spalonego widział każdy.





