ZAPRASZAMY NA NASZĄ NOWSZĄ WERSJĘ WITRYNY: www.futboliszpilki.pl

Pod tym adresem dostępne są tylko starsze posty publikowane przed przenosinami strony.

Niełatwy mecz Arsenalu, czyli nerwy kibiców Kanonierów i nieudany debiut Boba Bradley'a




Unbelievable! - chcieliby zakrzyknąć kibice drużyn Arsenalu i Swansea. Jedni dlatego, że pomimo czerwonej kartki Xhaki utrzymali prowadzenie (a nawet mogli wygrać wyższą różnicą goli), a drudzy dlatego, że nie wyrównali. Jednym słowem, nigdy nie wiesz co się stanie w Premier League, a takie spotkanie oglądaliśmy dzisiejszego popołudnia. 

Mecz zaczął się dość spokojnie, chociaż w ciągu pierwszych piętnastu minut mogliśmy oglądać niezłe akcje z obu stron. W 27. minucie drogę do bramki rywali znalazł Theo Walcott. Piłka odskoczyła Amatowi, a angielski napastnik dopadł do niej i z bliskiej odległości pokonał Łukasza Fabiańskiego. W międzyczasie Kanonierzy stworzyli kilka dobrych sytuacji, a defensorzy Łabędzi bronili się jak mogli.
Pięć minut później wynik spotkania na 2:0 podwyższył nikt inny jak zawodnik z numerem 14, czyli Walcott. Wykorzystał dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego i to, że był zupełnie niepilnowany przez obrońców Swansea. Polski golkiper nie miał szans na obronę tego uderzenia.
Wiarę w odwrócenie losów tego meczu przywrócił gościom Gylfi Sigurdsson. Xhaka z futbolówką u boku poślizgnął się prosto pod nogami Islandczyka, a ten powstrzymywany przez Koscielnego zdobył gola.
Podopieczni trenera Boba Bradleya drugą połowę zaczęli dość chaotycznie, zresztą podobnie jak Kanonierzy. W miarę upływu minut obie drużyny częściej atakowały i mogliśmy oglądać niezłą wymianę ciosów. W 57. minucie urodzinową bramkę strzelił Mesut Ozil. Reprezentant Niemiec dostał świetne podanie od Sancheza i popisał się fantastycznym wolejem. Kilka minut później, Borja Baston, który wszedł na boisko z ławki rezerwowych, zdobył swojego pierwszego gola w Premier League. 
W 70. minucie w fatalnym stylu zakończył swoje nieudane popisy Granit Xhaka. Sfaulował Barrowa tak, że sędzia Moss nie wahał się i pokazał mu czerwony kartonik.
Łabędzie atakowały do końca meczu i miały bardzo dobre okazje do wyrównania stanu meczu. Tworzył je także Arsenal, ale strzał Walcotta zatrzymał się na słupku.


Podopieczni Arsene'a Wengera zwyciężyli 3:2, chociaż na pewno nie było to dla nich łatwe spotkanie (które trochę sami sobie utrudnili). Dzięki temu mają szóstą wygraną z rzędu i znajdują się na pozycji wicelidera ligi angielskiej.

Arsenal FC 3:2 Swansea City (2:1)
27', 32' Walcott; 57' Ozil - 38' Sigurdsson, 66' Baston

Składy:
Arsenal: Cech, Bellerin, Mustafi, Koscielny, Monreal, Cazorla, Xhaka, Ozil (83' Gibbs), Iwobi (67' Coquelin), Sanchez (83' Oxlade-Chamberlain).
Swansea: Fabiański, Naughton, Fernandez, Amat, Taylor, Cork (71' Ki), Britton (60' Baston), Fer, Barrow (83' Rangel), Sigurdsson, Routledge.
Żółte kartki: Taylor.
Czerwone kartki: Xhaka.
Sędzia: Jos Moss.