Jak dobrze wiadomo, nie tylko Robert Lewandowski przeżywa swoje gorsze chwile w piłce. Jego Bayern zdobywa niewiele bramek - w ostatnich trzech meczach były to raptem dwa gole, które strzelił... Joshua Kimmich. Ten sam Joshua, który niemal sam sobie poradził z FK Rostowem w Lidze Mistrzów (te bramki będę pamiętać tak samo mocno, jak gola na 5:0 w meczu Bayern-Szachtar). Ten sam Joshua, który uratował Bayernowi trzy punkty w ligowym meczu z Hambergerem SV.
21-letni pomocnik na obecną chwilę zajmuje drugie miejsce na liście strzelców w drużynie - w przeciągu 583 minut, jakie spędził na boisku, pięciokrotnie pokonał bramkarza zespołu przeciwnego. Do najlepszego snajpera, niezastąpionego Roberta Lewandowskiego, brakuje mu czterech bramek. Dla porównania - w minionym sezonie rozegrał ponad 2000 minut, jednakże nie był w stanie zdobyć ani jednego gola. Swoją skuteczność tłumaczy zmianą trenera i stylu gry zespołu.
Sam szkoleniowiec Bayernu, Carlo Ancelotti, ma pożytek z młodego i uzdolnionego zawodnika- jak to mówił "to jeden z najbardziej uniwersalnych piłkarzy, z jakim kiedykolwiek miałem do czynienia". 21-latek może występować zarówno jako obrońca, jak i pomocnik. Jako napastnik też, ale nie ma tego potwierdzonego na papierze. Taki trochę Neuer.
Kibice klubu że stolicy Bawarii okazali Kimmichowi "wdzięczność" wybierając młodego Niemca najlepszym piłkarzem poprzedniego miesiąca. Dokładnie go! Nie Neuera, który niejednokrotnie ratował tyłek po ciągłym braku defensywy (dla mnie nie istnieje ona od 1.12.12 i żaden Hummels tego nie zmieni), nie Robert Lewandowski, ulubieniec polskich (w sumie nie tylko polskich) kibiców. Czyżby wyrastała nam nowa gwiazda?





