ZAPRASZAMY NA NASZĄ NOWSZĄ WERSJĘ WITRYNY: www.futboliszpilki.pl

Pod tym adresem dostępne są tylko starsze posty publikowane przed przenosinami strony.

Skonsternowany Lewandowski wymijająco opowiada o swoim celebrytyźmie.


To, że piłkarze poza graniem w dzisiejszych czasach zarabiają dodatkowe pieniądze w przeróżne sposoby, wiemy wszyscy. Jako osoby rozpoznawalne oraz wzory dla wielu, szczególnie młodych ludzi, często dorabiają sobie w reklamach i kampaniach. W końcu wiadomo, że przeciętny 10 letni kibic Lewego, Ronaldo lub Messiego, okazji kupienia zeszytu czy plecaka z wizerunkiem idola rodzicom nie przepuści.

Ostatnimi laty prym w sygnowaniu swoim nazwiskiem różnorakich produktów w naszym kraju wiedzie Robert Lewandowski. Napastnik tylko na przestrzeni ostatnich miesięcy wystąpił w kilku różnych reklamach i kampaniach. Filmiki promocyjne z jego udziałem, plakaty i billboardy z jego twarzą straszą towarzyszą nam dosłownie wszędzie. Jak w każdym przypadku, takie metody promocyjne przez jednych są rozumiane, przez innych zaś krytykowane. Jedni twierdzą, że Lewy przekroczył już granicę sprzedawania swojego wizerunku, inni usprawiedliwiają go słowami "kto na jego miejscu nie wziąłby takich pieniędzy?".
To, że Robert jest faktycznie jednym z naszych najlepszych piłkarzy nie zmienia faktu, że wyraźnie pogubił się w ostatnim czasie pośród swoich kontraktów reklamowych i na ich mocy polecał już nawet środek przeciwłupieżowy, przekonując, że na jego barkach nie spoczywa łupież, lub reklamował telefonię komórkową, śpiewając radośnie o tym, że na stadionie jest kotem.






















Sam Robert wydaje się jednak nie zdawać sobie sprawy, że w ostatnim czasie wiele osób kojarzy jego twarz z reklam i telewizji śniadaniowych, a nie z boiska, w związku z dość agresywną promocją. Zapytany wczoraj na konferencji prasowej, czy zauważył moment, w którym piłkarze stali się celebrytami, zdawał się nie do końca wiedzieć, jak rozumieć pytanie - odpowiedział więc wymijająco, zupełnie nie odnosząc się do słowa "celebryta". To, jakich kibice używają słów, są to bardzo miłe słowa, podziękowania, gratulacje, fajnie takie słowa słyszeć, jest to bardzo miłe. To na pewno da się odczuć, także my piłkarze uświadamiamy sobie, że ten nasz sukces nie przeszedł bez echa, mówił Lewy. Nie wyjaśnił natomiast, czy faktycznie spostrzegł chwilę, w której stał się nie tylko piłkarzem, ale także postacią medialną - zamiast tego, wolał dyplomatycznie za tę chwilę uznać moment, w którym fani zaczęli ciepło wyrażać się o nim i o reprezentacji.