ZAPRASZAMY NA NASZĄ NOWSZĄ WERSJĘ WITRYNY: www.futboliszpilki.pl

Pod tym adresem dostępne są tylko starsze posty publikowane przed przenosinami strony.

Ekstraklasa, ekstraklasa: Besnik Hasi już nie pohasa

Czy ja czuję, że rymuję? A i owszem! Mówią, że w dzisiejszych czasach kiedy ktoś obrazi się na Ciebie, to zamiast zrzucić Cię ze schodów, no, EWENTUALNIE z Tobą porozmawiać, usuwa Cię z grona znajomych na Facebooku. Cały świat jest już opanowany przez internet, ale to POLSKA jest dziś prekursorem najnowszego trendu - zwalniania trenera poprzez Twittera! I tutaj znów wkradł się rym... Może to czas, aby nasza redakcja zaczęła zajmować się poezją, a nie piłką nożną?






















Wszystko zaczęło się już dawno po meczu Legii z Zagłębiem Lubin. Kilka minut po porażce Wojskowych na oficjalnym profilu klubu na Twitterze pojawiła się informacja, zamieszczona przez prezesa i jednego ze współwłaścicieli Legii, Bogusława Leśnodorskiego, iż "od jutra drużynę prowadzi Vuko".
Besnik Hasi kilka chwil później pojawił się na pomeczowej konferencji i - albo nie miał pojęcia o swoim zwolnieniu, albo udawał zaskoczenie tak dobrze, że powinien za to od ręki dostać angaż w naszpikowanej gwiazdami hollywoodzkiej produkcji. Kiedy zapytano go o wspomnianego wyżej tweeta, który miał być oficjalną informacją o jego zwolnieniu, był wyraźnie zdziwiony i stwierdził, że nadal jest trenerem Legii a o takich decyzjach nic mu nie wiadomo. Po kilku pytaniach zadanych przez dziennikarzy, dotyczących jego przyszłości w klubie, stał się jeszcze bardziej wzburzony i oznajmił, iż w chwili obecnej wciąż jest na swoim stanowisku, a jeśli włodarze zdecydują inaczej, mają do tego pełne prawo - po wcześniejszym poinformowaniu go o podjętych decyzjach.

Nie do końca wiadomo, kto jest odpowiedzialny za cyrk, który mieliśmy okazję oglądać na konferencji prasowej - czy to władze klubu postanowiły w tak żenujący sposób odesłać trenera do domu, czy to Hasi odkrył w sobie niesłychany talent do aktorstwa? Prezes Leśnodorski oznajmił, że dyrektor sportowy, Michał Żewłakow przed całym zajściem zaproponował szkoleniowcowi podanie się do dymisji, Albańczyk jednak propozycję tę miał odrzucić - co jest logiczne, gdyż wtedy sam skazałby się na brak odprawy. Jeszcze ciekawszy jest natomiast fakt, że sam Besnik Hasi twierdzi, że takie spotkanie nigdy nie miało miejsca, a rozmawiać z władzami klubu będzie w poniedziałek (wczoraj).

To, co działo się tamtego dnia w instytucji Legii jest kwintesencją wszystkiego, co mogliśmy obserwować na przestrzeni ostatnich miesięcy. Bałagan, nerwy i brak jakiegokolwiek postępu. Jeszcze przed samym meczem z Zagłębiem, osoby odpowiedzialne za przygotowanie kartek ze składami nie były w stanie przekazać ich dziennikarzom. Rzekomo jeszcze tego samego ranka w kadrze znajdował się Maciej Dąbrowski - na chwilę przed rozpoczęciem meczu został jednak wysłany na trybuny. Z kolei Waleri Kazaiszwili gdy dowiedział się, że nie zmieścił się w składzie, złapał taksówkę i wrócił do hotelu. Jak tę sytuację wyjaśnił Hasi? "On nie zna imion kolegów, w trakcie meczu z Borussią wołał ich na boisku po numerach". Znaczy to mniej więcej tyle, że według Albańczyka, Gruzin w ciągu kilku dni zapomniał jak nazywają się jego współzawodnicy. Pytanie brzmi zatem, czy to Kazaiszwili cierpi na chorobę Alzheimera, Hasi na schizofrenię, a może to jednak zarząd powinien rozpocząć długą i żmudną terapię i leczenie grupowe? Może też chodzić o zbiorowe używanie narkotyków - czy matka wie, iż ćpiesz, tj. zażywasz substancje psychoaktywne?

Sprawę niewybrednie skomentował także były zawodnik Legii, Wojciech Kowalczyk. "Ja bym go nie zwalniał! Ja bym go dyscyplinarnie wypie..." - powiedział.

Jak by jednak nie było, obydwie strony powinny całą sprawę załatwić inaczej. Porażki, do których doszło pod wodzą Hasiego to jedno, ale zwalnianie szkoleniowca za pośrednictwem mediów społecznościowych to drugie i wcale nie bardziej dojrzałe. Trenowanie grupy piłkarzy jest sztuką, ale zarządzanie klubem jest wcale niemniej trudnym rzemiosłem.
A prowadzenie klubu sportowego przez internet (o czym świadczy odsuwanie Hasiego od drużyny na Twitterze) to raczej zły pomysł, panowie prezesi. Porażka, tak samo jak sukces, ma wielu ojców. Trener sam się w klubie nie zatrudnił. No, ale... Takie rzeczy to tylko nad Wisłą!

Trenerem tymczasowym został Aleksandar Vuković.