Podczas gdy wszystkie europejskie kluby zaczęły już ligowe zmagania, piłkarze grający na niemieckich boiskach mieli jeszcze chwilę na odpoczynek. Bundesliga wystartowała bowiem dopiero wczoraj wieczorem, a zainaugurował ją mecz mistrza kraju, Bayernu Monachium, z Werderem Brema.
Niekwestionowanym faworytem spotkania byli oczywiście Bawarczycy, z którymi Werder nie potrafi poradzić sobie od lat. Mistrz szybko napoczął rywala – wielkie strzelanie rozpoczął Xabi Alonso, który już w 9. minucie spotkania strzelił gola z dystansu. Zaledwie 4 minuty później w jego ślady poszedł Robert Lewandowski, który, uderzając z ostrego kąta, umieścił piłkę w siatce Felixa Wiedwalda.
W pierwszej połowie polski napastnik miał jeszcze kilka szans na powiększenie swojego dorobku, jednak zmarnował kilka dogodnych sytuacji, np. nie trafiając w pustą bramkę po odbiciu futbolówki przez golkipera. Mimo niewykorzystanych szans, monachijczycy dominowali na boisku i nie pozwalali bremeńczykom na budowanie groźnych akcji. Biorąc pod uwagę wczorajszą grę Werderu, wydaje się, że nawet, gdyby podopieczni Carlo Ancelottiego zeszli do szatni, rywale i tak nie zdobyliby gola. W drugiej połowie, tuż po przerwie, kolejne trafienie dołożył Robert Lewandowski, a następnie Philipp Lahm. Premierowego gola w tej edycji Bundesligi zdobył także Franck Ribéry. W 77. minucie arbiter podyktował rzut karny przeciwko Bremie. Do piłki podszedł wówczas Lewandowski, który bez problemów pokonał Wiedwalda po raz trzeci i zanotował drugiego w tym sezonie (ponownie przeciwko wątpliwej jakości rywalowi) hattricka.
Tym sposobem Bayern Monachium wygrał aż 6:0 i postraszył ligowych rywali. My jednak wierzymy, że w tym sezonie walka o mistrzowską paterę będzie wyjątkowo zacięta i intrygująca!
W Bundeslidze już dziś czekają nas kolejne emocje. Najciekawiej zapowiadającymi się spotkaniami wydają się być Dortmund - Mainz i Gladbach - Leverkusen.





