Cóż za rozstrzał w wykonaniu naszych napastników! Wczoraj Robert Lewanwdoski zaszczycił nasze oczy hat-trickiem (
przez co Borek i Hajto doznali orgazmów życia), a dziś Arkadiusz Milik zdobył dwie bramki w meczu jego (
oh, to brzmi tak bardzo jak polskie media) SSC Napoli pokonało na własnym boisku AC Milan.
Pierwsze minuty meczu były pod kontrolą drużyny przyjezdnej. Trzy dogodne okazje do zdobycia bramki przy jednej gospodarzy, każda jednak zakończona fiaskiem. Skrzydła i ambicję AC Milanu podcięła pierwsza bramka Arka zdobyta już w 18. minucie (którą zdobyłby Dries Mertens, gdyby nie jego słupek.
Aż przypomniało mi się podwórkowe wyśmiewanie po strzale w tę część bramki). Piłkę wbił z możliwie najbliższej odległości po tym, jak ta z rykoszetu poleciała wprost do niego. Drugie trafienie padło w 34. minucie po rzucie wolnym, wykonanym przez Jose Callejona. AC Milan dwoił się i troił, aczkolwiek w pierwszej części meczu nie mieli zbyt wiele do powiedzenia.
Druga odsłona spotkania to jedno wielkie WOW. Vincenzo Montella (
*wyrywa się ciche westchnienie* borze, czemu jesteś w wieku mojej mamy?) chyba dał swoim zawodnikom niezłą reprymendę w szatni, bowiem ci w ciągu czterech minut zdołali odwrócić losy meczu! A to wszystko za sprawą M'Baye Nianga i Suso, którzy w 51. i 54. minucie pokonali golkipera Napoli, Pepe Reinę. Podopieczni Montelli powzięli walkę w utrzymaniu wyniku i wywiezieniu punktu z Neapolu, co przypłacili pokazaniem żółtych kartoników Gustavo Gomezowi (61') i zdobywcy drugiej bramki, Suso (66'). W sumie ta obrona nie przyniosła większych korzyści - Jose Callejon w 74. minucie meczu pokonał młodziutkiego Gianluigiego Donnarummę (
panie, ja w jego wieku siedziałam i fangirlowałam...w sumie robię to od dobrych sześciu lat).
Juraj Kucka nie wytrzymał presji i po faulu (75. minuta meczu) dopuścił się niesportowego zachowania, za co w ciągu kilku sekund został wyautowany z murawy. Jednakże to była dopiero zapowiedź wojny na "żółtka". Jorginho i Raul Albiol za ochronę przed trzecią straconą bramką zostali wpisani do notesika Paolo Valeriego, a autor pierwszego trafienia dla AC Milanu po otrzymaniu dugiej żółtej kartki (pierwszą dostał w 53. minucie) osłabił swoją drużynę na ostatnie minuty przed końcowym gwizdkiem. Piotrek Zieliński nie chciał być gorszy i także został dodany do listy kartkowiczów na cztery minuty przed końcem tego emocjonującego meczu. Ową listę zamknął autor samobójczego trafienia, mowa tu o Alessio Romagnolim.
Warto też wspomnieć, że w 73. minucie na boisku zjawił się drugi z trzech Polaków, który wystęuje w Napoli - mianowicie Piotr Zieliński, który zmienił Allana. Igor Łasicki (
wow, niemal jak boskie Trio z Borussii Dortmund z dalekiej przeszłości) oglądał to spotkanie z poziomu ławki rezerwowych.
SSC Napoli 4:2 AC Milan