Do dwudziestu razy sztuka. Dwadzieścia jeden lat czekania i w końcu można powiedzieć, że się udało. Polska drużyna w Lidze Mistrzów! Wszystkie modlitwy do łysiny Pazdana zostały wysłuchane
*oddycha z ulgą*.
Chociaż Legia wczoraj zremisowała przy Łazienkowskiej, to rezultat z pierwszego spotkania (zwycięstwo 2:0 na wyjeździe) pozwoliło przejść dalej im, a nie irlandzkiemu
Dundalk F.C..
Na dzień dobry powitała nas ciut brutalna i nieskuteczna gra, za co już w siódmej minucie Svein Moen zasięgnął po żółty kartonik i ukarał nim Vadisa Odjidja-Ofoe. W międzyczasie Irlandczycy zawalili rzut rożny, a Nikolic spalił (i to nie kotleta). Po rzucie wolnym wykonywanym przez Daryla Horgana, do którego doprowadził belgijski piłkarz Legii, świetną interwencją popisał się
#MalarzTheWall, znaczy się Arkadiusz Malarz. Do dziewiętnastej minuty zdarzyło się kilka nieudanych prób na zmianę wyniku i to z obu stron (i kolejny spalony Nemanji Nikolic). Właśnie wtedy pojawił się nieziemski wrzut z autu Davida McMillana, a po nim główka Robbiego Bensona i bezradny Malarz musiał wyciągać piłkę z siatki. Ten wynik podrażnił Legię, ale na tyle, żeby zmienić rezultat spotkania i umocnić swój awans do upragnionej Ligi Mistrzów. Po pierwszych czterdziestu pięciu minutach nadal było 0:1 dla Legionistów.
Druga odsłona spotkania początkiem nie różniła się praktycznie niczym w porównaniu do tej pierwszej. Może tym, że z boiska w 67. minucie wyleciał Adam Hlousek, który otrzymał dwie żółte kartki (ktoś tu chyba lubi kolor żółty i ostrą grę). Osłabioną defensywę miała załatać zmiana spalonego na popiół Nikolica, którego zastąpił Bartosz Bereszyński. Gra dalej była - jakby to powiedział Kucharczyk - fatalna, dlatego wziął sprawy w swoje ręce i w końcówce meczu - a dokładniej w drugiej minucie doliczonego czasu - zabawił się w Robbena, swój rajd kończąc zdobytą bramką, która przypieczętowała historyczny awans.
Losowanie fazy grupowej Ligi Mistrzów odbędzie się jutro, o godzinie 18:00.
 |
| #KuchyKing |
 |
| oh, Michaił, czemuż Ty jest taki? |