Bayern zmiażdżył (po raz kolejny) Arsenal - tak zapewne wyglądają nagłówki głównych sportowych dzienników w Anglii i Niemczech. Bayern Monachium wygrał na Allianz Arena 5:1 i przed rewanżem w Londynie jest niemal pewny awansu do ćwierćfinału.
Wszystko zaczęło się znakomicie dla gospodarzy. W 11. minucie Arjen Robben oddał przepiękny strzał lewą nogą, a obrońcy Kanonierów jakoś mu w tym nie przeszkadzali. Nie chodzi nawet o ofensywę (której praktycznie nie było w tym momencie i w drugiej połowie), ale o to jak zachowywała się obrona Arsenalu. Nie był to szczyt marzeń.
W końcu goście zaczęli lepiej rozgrywać piłkę, co doprowadziło do podyktowania rzutu karnego przez Milorada Mazicia. Lewandowski faulował Koscielnego po dośrodkowaniu z kornera, a arbiter nie wahał się wskazać na jedenasty metr. Do piłki podszedł Alexis Sanchez, uderzył fatalnie, Neuer futbolówkę sparował. Chilijczyk przyjął ją na klatkę i umieścił ją w bramce. Świetną okazję na 2:1 zmarnował Granit Xhaka po podaniu Alexa Oxlade-Chamberlaina.
W drugiej części spotkania Arsenal skapitulował. Pierwszym ciosem było ściągniecie z boiska kapitana, Laurenta Koscielnego, który prawdopodobnie naciągnął sobie mięsień. Kolejny zadał Robert Lewandowski. Lahm podał z lewego skrzydła, a Polak precyzyjnym trafieniem głową zapisał się na liście strzelców.
Trzy minuty później prowadzenie Bayernu podwyższył Thiago Alcantara. Warto wspomnieć, że przy tym uderzeniu asystę zaliczył kapitan reprezentacji Polski. Brazylijczyk w 63. minucie zdobył swojego drugiego gola. Alcantara uderzył z dystansu, po drodze piłka zmieniła swój lot i to zmyliło Ospinę.
Goście już tylko się bronili, a swoich sił próbowali inni zawodnicy Carlo Ancelottiego. W końcówce rywalizacji na boisku pojawił się Thomas Mueller, który zastąpił Lewandowskiego. Błąd jednego z pomocników Arsenalu wykorzystał Alcantara, zagrał do Muellera, a ten, jak to ma w zwyczaju robić, zamarkował strzał i płaskim uderzeniem pokonał Ospinę.
Wydawało się, że Kanonierzy mogli zrobić o wiele więcej w tym pojedynku (patrząc także na ostatnie niechlubne poczynania). Arsene Wenger najwyraźniej nie zmotywował swoich piłkarzy jak należy. Drużyna włoskiego szkoleniowca bezlitośnie wykorzystała wszystkie błędy swoich starych znajomych i odpowiednio zamieniła je na gole. Mecz na Emirates Stadium to dla Bayernu już tylko formalność.
Bayern Monachium 5:1 (1:1) Arsenal
[11' Robben, 30' Sanchez, 53' Lewandowski, 56', 63' Alcantara, 88' Mueller]
Kartki: 16' Mustafi, 26' Hummels, 33' Sanchez, 61' Xhaka, 83' Lahm
Składy:
[Bayern] Neuer, Lahm, Hummels, Martinez, Alaba - Alonso, Vidal, Robben (87' Rafinha), Thiago, Costa (84' Kimmich), Lewandowski (86' Mueller).
[Arsenal] Ospina, Bellerin, Mustafi, Koscielny (49' Gabriel Paulista), Gibbs, Xhaka, Coquelin (77' Giroud), Oxlade-Chamberlain, Ozil, Iwobi, Sanchez.





