Jeżeli jesteście przesądni to mogliście część porażek waszych drużyn zrzucać na tą właśnie liczbę. My byśmy się aż tak tym nie przejmowały. W trzynastej kolejce nie zabrakło goli (w jednym meczu było ich aż dziewięć), świetnych interwencji bramkarskich i meczów pełnych poświęcenia. (Spóźnione) podsumowanie tej kolejki możecie przeczytać poniżej.
Burnley 1:2 Manchester City
Bez większych niespodzianek piłkarze Pepa Guardioli zdołali pokonać Burnley. Wszystko to nie zaczęło się dla nich najlepiej. Po bramce z woleja Deana Marney'a w 14. minucie przegrywali 1:0. Kilkanaście minut później do akcji wkroczył Sergio Aguero, który po dośrodkowaniu z kornera zdołał zdobyć gola. W drugiej połowie ten sam zawodnik obnażył słabości defensywy gospodarzy i przyjezdni mogli się cieszyć ze zdobytych trzech punktów.
Hull 1:1 West Bromwich Albion
Goście prowadzili po golu Garetha McAuley'a zdobytego uderzeniem głową. Tygrysy grały dobrze, mieli swoje sytuacje, ale nie umieli ich wykorzystać. Dopiero w 72. minucie kapitan WBA, Micheal Dawson strzelił bramkę na miarę jednego punktu.
Leicester City 2:2 Middlesbrough
W końcu, chciałoby się powiedzieć. Podopieczni Claudio Ranieri'ego nie przegrali na własnym stadionie. Strzelanie na King Power Stadium rozpoczął jednak Alvaro Negredo. Riyad Mahrez wykorzystał jedenastkę (po ręce w polu karnym Caluma Chambersa). Hiszpan, który zdobył pierwszą bramkę meczu, w 71. minucie ponownie wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Już w doliczonym czasie gry bramkę wyrównującą zdobył Islam Slimani (karny podyktowany po faulu Martena De Roon'a).
Liverpool 2:0 Sunderland
Bez Philippe Coutinho musieli radzić sobie zawodnicy Jurgena Kloppa. Jak możemy wnioskować po wyniku poradzili sobie całkiem nieźle. Divock Origi, który zmienił brazylijskiego pomocnika, jako pierwszy otworzył wynik spotkania. Do tego swoje uderzenie dołożył James Milner.
The Reds będą musieli radzić sobie bez Coutinho co najmniej sześć tygodni. W najlepszym przypadku oznacza to, że 24-latek nie wystąpi w ośmiu ligowych meczach.
Swansea 5:4 Crystal Palace
Kibice oglądający ten mecz na stadionie Łabędzi, ludzie oglądający to spotkanie w swoich domach czy pubach nie spodziewali się takiego obrotu spraw. Swansea prowadziła już 3:1, ale do wyrównania i objęcia prowadzenia (krótkiego, ale zawsze) doprowadzili Tomkins i Cork (gol samobójczy). Wtem na boisko wbiegł wybawca, a nazywał się on Fernando Llorente. Hiszpan strzelił dwie bramki i tym samym dał tak długo oczekiwane zwycięstwo swojemu zespołowi.
To spotkanie w swoim stylu skomentował także Gary Lineker
Chelsea 2:1 TottenhamThis is ridiculous! Swansea 5 Palace 4. Chelsea v Spurs will have to one hell of a game to knock this off the top of the MOTD running order.— Gary Lineker (@GaryLineker) 26 listopada 2016
Piłkarze Antonio Conte idą jak burza. Wygrali swój siódmy mecz z rzędu, pokonali jednego z lokalnych rywali i dalej są liderem Premier League. Czego chcieć więcej? (Jeżeli nie przeczytaliście podsumowania tego meczu, to radzę to zrobić jak najszybciej).
Watford 0:1 Stoke
Gol samobójczy Heurelho Gomesa dał Stoke zasłużone zwycięstwo nad ekipą gospodarzy (po dośrodkowani Shaqiri'ego). Stoke po tej wygranej zajmuje teraz jedenaste miejsce w tabeli ligi angielskiej.
Arsenal 3:1 Bournemouth
Po nieudanym meczu z PSG, kibice Kanonierów mogli poprawić sobie humory. Za sprawą goli zdobytych przez Alexisa Sancheza i Theo Walcotta (który notabene w piątek po raz drugi został ojcem) na pewno po wyjściu ze stadionu mogli szeroko się uśmiechnąć. Podsumowanie tego meczu jest dostępne od niedzieli na naszej stronie.
Manchester United 1:1 West Ham United
Jose Mourinho po raz kolejny został wysłany na trybuny, a drużyna przez niego prowadzona nie potrafiła wygrać meczu, czyli dzień jak co dzień na Old Trafford. Jako pierwsi gola straciły Czerwone Diabły. Sakho po dośrodkowaniu Payeta pokonał Davida De Geę. Dziewiętnaście minut później do wyrównania doprowadził Zlatan Ibrahimovic. Szwed otrzymał podanie od Paula Pogby i zamienił to na uderzenie.
Southampton 1:0 Everton
Bramka Charlie'go Austina z pierwszej minuty meczu dała Świętym trzy punkty przed własną publicznością. Everton nie miał pomysłu (ani sposobności) do wyrównania i musieli wyjeżdżać z miasta portowego z mniej uśmiechniętymi twarzami.
Już w ten weekend będziemy mogli obejrzeć potyczki Manchesteru City z Chelsea (3.12, 13:30), West Hamu z Arsenalem (3.12, 18:30), Bournemouth z Liverpoolem (4.12, 14:30) czy Evertonu z Manchesterem United (4.12, 17:00). Ja mogę was tylko zaprosić do oglądania tych meczy i dzielenia się z nami opiniami na ich temat. Oby to był kolejny weekend pełen goli.










