Spotkanie pomiędzy Southampton a Interem Mediolan zakończyło się wynikiem 2:1, ale wszystko potoczyłoby się inaczej, gdyby nie fatalna postawa sędziego Pawła Gila w kluczowych sytuacjach. Zewsząd sypie się ostra krytyka poziomu sędziowania Polaka i prawdopodobnie wyciągnięte zostaną konsekwencje.
W czwartkowy wieczór panu Gilowi nie wychodziło nic. Nie zostały podyktowane dwa rzuty karne dla Southampton i jeden dla Interu. Pod koniec pierwszej połowy jedenastka była, ale ta z kolei... raczej niesłuszna. Poza tym zawodnicy często się faulowali, było bardzo nerwowo, a arbiter nie potrafił zapanować nad sytuacją. Wydawało się, że Candreva, uderzywszy łokciem w twarz McQueena, musi wylecieć z boiska, ale nie dla Pawła Gila. Sędzia pokazał zawodnikowi tylko żółtą kartkę, co wywołało oburzenie.
Po końcowym gwizdku schodzeniu ekipy znad Wisły towarzyszyła ogromna porcja gwizdów, a teraz na wszelkich portalach społecznościowych można znaleźć wpisy krytykujące poziom sędziowania.
Nie jest wykluczone, że europejska federacja odsunie na jakiś czas antybohaterów spotkania od poważnej piłki.





