ZAPRASZAMY NA NASZĄ NOWSZĄ WERSJĘ WITRYNY: www.futboliszpilki.pl

Pod tym adresem dostępne są tylko starsze posty publikowane przed przenosinami strony.

KAPITALNY MECZ w stolicy! Legia 3:3 Real! [Opis, wywiady, statystyki, reakcje]

Nieprawdopodobne rzeczy działy się dzisiaj na Stadionie Wojska Polskiego w Warszawie! Po fantastycznym spotkaniu Legia Warszawa zremisowała 3:3 z Realem Madryt w 4. kolejce Ligi Mistrzów 2016/17!



Mecz zaczął się od... bramki w pierwszej minucie. Gareth Bale fantastycznym strzałem z 21. metra dał prowadzenie Realowi i zanosiło się na przewidywane wysokie zwycięstwo obrońców tytułu. Legia walczyła dzielnie, dwa razy cudem wybiwszy piłkę sprzed własnej bramki, ale w 35. minucie na tablicy widniał wynik 0:2. Świetną akcję Królewskich wykończył Benzema, uderzeniem przy słupku pokonując Malarza. Notabene, był to kolejny dobry występ 36-letniego golkipera, który może nie zaliczył żadnej spektakularnej interwencji, ale "trzymał" wynik. Mistrz Polski po stracie drugiego gola nie zszedł jednak głęboko do obrony, ale ruszył do ataku, czego zwieńczeniem stało się fantastyczne uderzenie Odjidji-Ofoe! (Tutaj możecie głosować na najlepszego gola kolejki - nominowano Bale'a i właśnie Vadisa) Piłkarz Legii mijał tuż przed polem karnym madrytczyków jak tyczki i pięknie przyłożył w okienko. Na przerwę Legioniści schodzili z większą nadzieją na sensację.
Wtedy to postanowiła pośmieszkować Korona...

Na początku drugiej odsłony świetnie interweniował Malarz po uderzeniu Bale'a z powietrza. Chwilę później Guilherme naprawdę dobrze wykonał rzut wolny (Real podobno już złożył propozycję wymiany CR7 => Gui... Nie oddamy!), przenosząc piłkę minimalnie nad poprzeczką. Co się jednak odwlecze, to się wydarzy w 58. minucie. Po swoim rajdzie Radović zdecydował się na uderzenie z dystansu, zaskakując Navasa! Na pół godziny przed końcem spotkania wszyscy kibice warszawiaków byli w niebie. Nie wiemy, jak nazwać stan, jaki ogarnąć musiał ich na kilka minut przed końcem spotkania, kiedy Legia zaczęła prowadzić z Realem. Kontra lewym skrzydłem, odegranie Prijovicia, Moulin uderzający z dalszej odległości, piłka po słupku wpadająca do siatki - tych obrazków nie zapomnimy jeszcze długo. Co ciekawe, wszystkie gole Legionistów padły po uderzeniach zza pola karnego. Należało jednak skupić się na dowiezieniu historycznego wyniku do końca, co jednak się nie udało. Dwie minuty po bramce Moulina Kovacić odpowiedział precyzyjnym uderzeniem. W doliczonym czasie gry jeszcze poprzeczka uratowała polski zespół, a o godzinie 22:35 czasu miejscowego... STAŁO SIĘ! Legia Warszawa dowiozła do końca remis z najbardziej utytułowanym klubem na świecie!
"Co za mecz wczoraj... To jest, dlaczego wszyscy kochamy futbol. Wszystko jest możliwe, kiedy WIERZYSZ i WALCZYSZ jak zespół."

W naszej relacji ani razu nie padły słowa "Pazdan" i "Cristiano". Ta dwójka stoczyła wiele pojedynków podczas wtorkowego spotkania, z których zwycięsko wychodził nasz cudotwórca z Euro. A Ronaldo krzywił się, wyżywał na biednej murawie, bawił się w Pana Policjanta żywo dowodząc ruchem rękoma. I to tyle. Z 10 bramek, jakie miał on strzelić w dwumeczu, nie strzelił żadnej.
My żałujemy tylko, że fantastycznym kibicom Legii Warszawa nie było dane obejrzeć meczu z perspektywy trybun. Może jednak doświadczenie z meczów przy pustych trybunach było okolicznością ważną? Zresztą - nieważne. Radujmy się!

Po meczu powiedzieli...
Zidane: Po tym, jak mecz się toczył, wynik mnie nie dziwi. Oczywiście, spotkanie to nie przebiegło tak, jak oczekiwaliśmy... Po części wszystko nas dzisiaj opuściło, zwłaszcza intensywność. Kiedy tak się dzieje, przeciwnik strzela 3 bramki. Czuję się odpowiedzialny. 
Jest wiele rzeczy, które musimy przedyskutować, włączywszy to, o czym myśleli piłkarze przy wyniku 2:0. Trzeba być bardziej skoncentrowanym. 
Cierpliwości. Zapomnimy o dzisiaj i polepszymy grę na następny mecz. Ten dzisiejszy komplikuje naszą walkę o pierwszą pozycję w grupie. 
Finalnie nie przegraliśmy, co jest dla nas dobre, ale uczucie jest dziwne. Po objęciu dwubramkowego prowadzenia daliśmy Legii więcej miejsca. Musimy przeanalizować grę wszystkich piłkarzy i ją polepszyć. Wciąż możemy wygrać grupę.
Mecz zmienił obraz, kiedy Legia strzeliła swoją pierwszą bramkę. Nasza żądza wygranej i intensywność spadły znacząco. Oczywiście chcieliśmy wygrać mecz. Podjęliśmy ryzyko, grając pod koniec trzema defensorami. Próbowaliśmy znaleźć jakiekolwiek rozwiązanie.
To była dziwna gra w naszym wykonaniu. Posiadanie maksymalnej koncentracji podczas gry w jakichkolwiek warunkach jest kluczowe, tak jak podtrzymywanie tego przez cały mecz. Granie bez kibiców to nie wymówka. 
Bale: Zgadzam się z tym, co powiedział Zidane. Na tym etapie płacisz za wszelkie braki w intensywności i koncentracji. Musimy trzymać się razem, polepszyć defensywę i nauczyć się na własnych błędach. To była lekcja i jestem pewien, że w przyszłości zaprocentuje i będziemy prezentować się lepiej.
Ten mecz był w pewnym sensie inny bez kibiców, ale to nie wymówka.
Cristiano zawsze chce strzelić, ale dzisiaj będzie wkurzony bardziej przez brak wygranej niż brak gola.
Trudno się teraz wypowiedzieć. Pozostaje nam zanalizować błędy, jakie popełniliśmy, i je zredukować. Musimy patrzeć w przyszłość.
Nikolić: Czy jest radość z remisu 3:3, czy niedosyt z tego, że nie utrzymaliśmy prowadzenia? 50 na 50. Na koniec meczu mamy dobry rezultat. Odwróciliśmy rezultat tego spotkania, pokazaliśmy charakter i ducha drużyny. Zrobiliśmy to dla naszych kibiców. Oni chcą, żebyśmy walczyli w każdym meczu i dzisiaj to pokazaliśmy. Postawiliśmy się najlepszej drużynie w Europie. Nie musimy bać się nikogo. Z dobrym podejściem zawsze możemy osiągnąć dobry rezultat.
Uczucie przy prowadzeniu z Realem Madryt 3:2? Fantastyczne. Szkoda tylko, że kibice tego nie widzieli, ale na pewno byli z nami. Każdy z ławki rezerwowych wstał i na stojąco oglądał ostatnie dziesięć minut meczu. Niestety Real wyrównał, ale to będzie bardzo ważny punkt, jeżeli dobrze zagramy w ostatnich meczach grupowych.
Obrońcy Realu zostawiali dużo miejsca, przez to, że bardzo wierzyli w siebie. Brakowało mi czasem ostatnich podań, ale Real ma dobrych obrońców i pokazali to dzisiaj. Myślę, że każdy kto widział mecz, widział, że graliśmy dobrze w ataku i mieliśmy odpowiednią jakość.
 Pazdan: Trzeba czasu, żeby znowu wrócić na odpowiednie tory. Nie da się wszystkiego zbudować od razu. Tak się złożyło, że zdążyłem wyzdrowieć i ciężko pracowałem, żeby wrócić do treningów.
To była czysta przyjemność, choć trzeba było być skupiony na wszystkim. Z takiego meczu człowiek może wyciągnąć dużo wniosków, bo gra z zawodnikami, w których trzeba było uważać na wszystko -  na kontratak, atak pozycyjny, stałe fragmenty, podania prostopadła, zagrania za plecy. Musisz być przygotowany. Czasem jeden taki mecz daje więcej niż kilka spotkań w ekstraklasie. Na tle takiego rywala wypadliśmy OK, nie wszystko wyszło do końca, ale graliśmy w piłkę. Nie baliśmy się, parę razy z boiska to przyjemnie wyglądało. Mogliśmy leżeć, opóźniać, zyskać parę minut. Ale graliśmy z Realem Madryt, tu mogą zaważyć sekundy. Cieszmy się z tego co jest, każdy przed meczem chciałby, żeby Legia tak się zaprezentowała. Możemy być zadowoleni, że kontynuujemy passę gry przyjemnej dla oka. Tak powinien wyglądać Mistrz Polski. Tego się od nas wymaga. Nie ma co mieć kompleksów.

Legia Warszawa 3:3 (1:2) Real Madryt
Bramki: 40. Odjidja-Ofoe, 58. Radović, 83. Moulin – 1. Bale, 35. Benzema, 85. Kovačić
Sędzia: Pavel Kralovec (CZE)
Legia Warszawa: Malarz – Bereszyński, Rzeźniczak (C), Pazdan, Hloušek – Kopczyński, Moulin – Guilherme, Odjidja-Ofoe (86. Jodłowiec), Radović (77. Prijović) – Nikolić (69. Kucharczyk).
Real Madryt: Navas – Carvajal, Nacho, Varane, Coentrão (77. Asensio) – Bale, Kovačić, Kroos, Ronaldo (C) – Morata, Benzema (65. L. Vázquez).

STATYSTYKI
posiadanie piłki 45% - 55%
kartki 0 - 0
strzały 10 - 26
  celne 4 - 12
  niecelne 5 - 9
  zablokowane 1 - 6
słupek/poprzeczka 0 - 1
spalone 3 - 1
rzuty rożne 2 - 6
faule 8 - 16




Standings provided by Sofascore LiveScore