Wczorajsze zwycięstwo reprezentacji Niemiec nad San Marino było niezwykle ważne dla selekcjonera die Mannschaft, Joachima Löwa. Było to jego 95. zwycięstwo w roli coacha, dzięki czemu wyprzedził jedną z najbardziej historycznych postaci w niemieckiej piłce - Josefa „Seppa” Herbergera.
Herberger prowadził reprezentację w latach 1936-1964 i to on był ojcem „cudu w Bernie” z 1954 roku, kiedy to reprezentacja Niemiec po raz pierwszy stała się Mistrzem Świata. Piąte Mistrzostwa Świata odbywały się w Szwajcarii i były wtedy pierwszą imprezą, na którą był tak wielki popyt (swoją chęć w zmaganiach zgłosiło 46 federacji). Rozgrywki toczyły się w czterech grupach, w których znajdowały się po cztery drużyny. Niemcy znajdowały się w grupie 2 wraz z Węgrami, Turcją i Koreą Południową. Głównymi faworytami turnieju byli Węgrzy, którzy przed Mistrzostwami wygrali 31 spotkań z rzędu.
Turniej był czymś nie do opisania – w 26 meczach zdobyto 140 bramek, a mecze rozgrywano w nieludzkich temperaturach. Takie sytuacje między innymi zmusiły trenera die Mannschaft do dość ryzykownej i kontrowersyjnej decyzji – w spotkaniu z najgroźniejszym rywalem, reprezentacją Węgier, Herberger wyprowadził rezerwową jedenastkę, która przegrała 3:8. Mimo tego Niemcy w spotkaniu o drugie miejsce z Turkami wygrali przewagą pięciu bramek (7:2) i to oni dalej przeszli, pokonując w dalszych etapach rozgrywek Jugosławię i Austrię. W finale trafili na...reprezentację Węgier. Mimo zmazy poprzedniego spotkania, to die Mannschaft wyszła zwycięsko z tejże batalii, wspinając się na wyżyny swoich możliwości.
Odrywając się od historii – w ciągu swojej kariery trenerskiej Sepp Herberger odniósł 94 zwycięstwa w 164 spotkaniach. Za kadencji Joachima Löwa die Mannschaft zwycięsko wychodziła 95 razy przegrywając i remisując po 23 razy. W czasie tych 141 spotkań strzelili 350 bramek, tracąc „raptem” 139. Warto mieć na uwadze fakt, że Löw prowadzi reprezentację od lat dziesięciu, a jego kontrakt obowiązuje do 2020 roku.
Gratulujemy i życzymy kolejnych sukcesów!





