ZAPRASZAMY NA NASZĄ NOWSZĄ WERSJĘ WITRYNY: www.futboliszpilki.pl

Pod tym adresem dostępne są tylko starsze posty publikowane przed przenosinami strony.

Tchórzostwo Kogutów, czyli zwycięski remis Wisienek



Niespodziewanym wynikiem zakończył się mecz ekipy Wisienek z Tottenhamem. Podopieczni Eddiego Howe'a pokazali, że na pewno można się ich obawiać. Koguty po raz kolejny w tym tygodniu zaliczyły bezbramkowy remis (z Bayerem Leverkusen - przyp. red.).

Od początku spotkania mogliśmy oglądać wysoki pressing gospodarzy. Niestety nie przynosiło to zamierzonych efektów. W 5. minucie, gdyby nie interwencja Hugo Llorisa, kapitana Tottenhamu, to mogło być już 1:0. Kilkanaście minut później strzał duńskiego pomocnika Kogutów musiał bronić Artur Boruc, który fantastycznie poradził sobie z tym uderzeniem.
Pomimo, że podczas pierwszych 45 minut nie mogliśmy obejrzeć niesamowitych goli, to na pewno nie mogliśmy się nudzić. Defensywy obu drużyn na pewno nie mogły narzekać na brak zajęć (tak jak i obaj golkiperzy).
Drugą część spotkania pewniej rozpoczęła ekipa Mauricio Pochettino. Zapewne argentyński szkoleniowiec zespołu z White Hart Lane, w czasie przerwy, powiedział swoim podopiecznym kilka motywujących słów. Na pewno ten mecz nie należał do tych z gatunku: “wygramy 2:0 i po sprawie”. Pod nieobecność Harry’ego Kane’a, Koguty nie mogły przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Próbowały to zrobić Wisienki, którym niestety też to nie wychodziło.
Doliczony czas gry spędziliśmy na połowie Tottenhamu. Swoje szanse mieli Afobe czy Gradel. Akcje były rozgrywane za wolno i niestety podopieczni Howe’a nie mogli znaleźć drogi do bramki Llorisa.
Nie mogę nie napisać o postawie arbitra, Craiga Pawsona. W pierwszej połowie nie dał Lameli drugiej żółtej kartki, a w konsekwencji czerwoną. W drugiej za chamskie zachowanie (pisząc kolokwialnie) powinien wyleć Sissoko.

Mecz zakończył się wynikiem 0:0, a ja mogę szczerze powiedzieć, że bardzo dobrze oglądało mi się to spotkanie. Nie zabrakło dobrych akcji czy świetnych interwencji bramkarzy, a kibice zgromadzeni na Dean Court Bournemouth zapewnili mi (i zapewne innym oglądającym) miłe wrażenia.

AFC Bournemouth 0:0 Tottenham Hotspur

Składy:
Bournemouth: Boruc, Smith, Francis, Cook, Daniels, Ibe (60’ Gradel), Arter, Gosling, Wilshere, King (88’ Frasier), Wilson (82’ Afobe).
Tottenham: Lloris, Walkier, Dier, Vertonghen, Rose, Wanyama, Dembele, Lamela, Eriksen, Alli (71’ Sissoko), Son (61’ Janssen).
Żółte kartki: Gosling (Bournemouth) oraz Vertonghen, Alli, Rose (Tottenham).
Sędzia: Craig Pawson.