Od początku
spotkania stroną silnie atakującą był walijski zespół. Trudno się dziwić skoro na
swoim koncie zgromadzili tylko 4 punkty (jedno zwycięstwo i remis oraz cztery
porażki). Już w ósmej minucie defensywa Liverpoolu skapitulowała. Po rzucie
rożnym piłka została zagrana na trzeci metr, gdzie futbolówka prześlizgnęła się
po nodze Van Der Hoorna, a z metra do siatki wpakował ją Holender, Leroy Fer. W
26. minucie powinno być już 2:0 dla Swansea, jednak po dośrodkowaniu
Sigurdssona z rzutu wolnego, Baston uderzył głową tuż obok słupka.
W
międzyczasie Adam Lallana musiał zejść z boiska (na skutek kontuzji), a na
murawie zastąpił go Daniel Sturridge. Angielski napastnik wpisał się na listę
(dla niego niestety nie strzelców), ale dla zawodników, którym pokazano żółtą
kartkę. Nie trzeba było nurkować w polu karnym ;)
W końcówce
pierwszej połowy prowadzenie mógł podwyższyć Sigurdsson, który oddał świetny, lecz
nieskuteczny strzał z rzutu wolnego.
Pierwsza
część spotkania obfitowała w wiele akcji. Jedne były bardziej efektywne, inne
mniej - jak te w przypadku gości z Anfield. Ofensywa grała za wolno, a kiedy
już dochodziło do klarownych sytuacji, to jeden z piłkarzy, nie trafiał w
bramkę Łukasza Fabiańskiego.
Pogadanka w
szatni przyniosła oczekiwane przez niemieckiego trenera efekty. Liverpoolczycy
od początku drugiej połowy rozpoczęli swoje natarcie, a już dziewięć minut później
Fabiański musiał wyciągać piłkę z siatki. Henderson wrzucił piłkę w pole karne,
gdzie niepilnowany Firmino strzałem głową zdobył gola.
Swansea City 1:2 Liverpool FC
Składy:
Swansea: Fabiański - Rangel, van der Hoorn, Amat, Naughton - Britton (63' K. Sung-yong), Cork, Fer (72' Fulton) - Sigurdsson, Baston, Routledge (62' Barrow).
Liverpool: Karius - Clyne, Lovren, Matip, Milner - Henderson, Wijnaldum (85' Can) - Lallana (24' Sturridge), Coutinho, Mane - Firmino (85' Origi).
Żółte kartki: Britton, Cork (Swansea) oraz Henderson, Sturridge (Liverpool).
Sędzia: Michael Oliver.
Zarówno
goście jak i gospodarze starali się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę
(bliżej tego była drużyna z Liverpoolu). Ataki nie były owocne. W 83. minucie arbiter podyktował rzut karny za
faul na Firmino. W bramkę pewnie trafił James Milner. Idealną szansę na zdobycie jednego punktu w
końcówce spotkania zmarnował Mike Van Der Hoorn. Facet spudłował tak, że nawet
nie pytajcie (pewnie będzie mu to się śniło po nocach).
Spotkanie na pewno nie było łatwe dla obu zespołów. Granie w tak często
zmieniającej się pogodzie (słońce, deszcz, słońce) do najłatwiejszych
nie należy. Drużyna z Walii grała w drugiej połowie tak jak pozwalali
jej na to goście. Widać, że ich gra nie jest teraz najbardziej
widowiskowa i skuteczna, dlatego możemy się spodziewać zmiany
szkoleniowca Łabędzi.
Swansea City 1:2 Liverpool FC
8' Fer - 54' Firmino, 84' (k) Milner
Swansea: Fabiański - Rangel, van der Hoorn, Amat, Naughton - Britton (63' K. Sung-yong), Cork, Fer (72' Fulton) - Sigurdsson, Baston, Routledge (62' Barrow).
Liverpool: Karius - Clyne, Lovren, Matip, Milner - Henderson, Wijnaldum (85' Can) - Lallana (24' Sturridge), Coutinho, Mane - Firmino (85' Origi).
Żółte kartki: Britton, Cork (Swansea) oraz Henderson, Sturridge (Liverpool).
Sędzia: Michael Oliver.





