Spotkanie lepiej zaczęli gospodarze. W 10. minucie swoją szansę miał Hernandez, ale napastnika zdążył wyprzedzić Petr Cech. Trzy minuty później Kanonierzy rozgerali pierwszą (i nie ostatnią) dobrą akcję. Ozil dograł piłkę na skrzydło do Walcotta, którego płaskie dośrodkowanie na jedenastym metrze, nie zdołał wykończył Alexis. Jednak już w 17. minucie zrehabilitował się. Najpierw futbolówka wrzucona przez Iwobiego została wybita, przez Coquelina - zablokowana, aż w końcu Walcott dośrodkował, a bramkarz Hull wybił piłkę wprost pod nogi Sancheza.
Było widać, że Kanonierzy dostali skrzydeł. Ich przewaga była zauważalna, a miejscowi byli bezradni.
W 40. minucie Jake Livermore otrzymał czerwony kartonik za dotknięcie piłki ręką w polu karnym (osobiście podjęłabym zupełnie inną decyzję) i wskazał na jedenasty metr. Karnego nie wykorzystał chilijski napastnik. Jakupovic wyczuł jego intencje i obronił strzał, który zmierzał w jego prawy róg.
Podopieczni Wengera wyczuli swoją szansę i zaczęli zaciekle atakować, a Hull znowu nie mogło tego powstrzymać. Na przerwę schodzili tylko z jednym golem z tyłu, ale trudno było im stworzyć stuprocentową okazję do stworzenia akcji, po której mogliby zdobyć bramkę.
Zaledwie dziesięć minut po wznowieniu spotkania, Theo Walcott strzelił bramkę. Po świetnej, dwójkowej akcji z Alexem Iwobim, wspomniany wcześniej Anglik podciął piłkę pod bramkarzem i Arsenal mógł się już cieszyć dwubramkowym prowadzeniem.
Hull nieoczekiwanie zaczęło atakować i w 79. minucie uzyskali możliwość zdobycia gola. Mbokani był faulowany przez Cecha (który obejrzał żółtą kartkę). Arbiter dobre 10 sekund później wskazał na jedenasty metr. Robert Snodgrass zamienił ten prezent na bramkę.
Już cztery minuty po tym wydarzeniu, Alexis Sanchez po raz drugi w tym meczu znalazł drogę do siatki rywala. Walcott nie zdołał pokonać Jakupovicia, ale do piłki zdążył dopaść Sanchez, który strzałem pod poprzeczkę umieścił futbolówkę w jego bramce.
Wynik spotkania ustalił Granit Xhaka (

Zawodnicy Hull pogubili się po pierwszej bramce strzelonej przez Arsenal. Mieli swoje momenty, ale to nie wystarczyło na bardzo dobrze dysponowanych Kanonierów, którzy dodatkowo grali w przewadze. Kolejne trzy punkty jadą do Londynu, a zawodnicy Wengera kontynuują swoją zwycięską passę.
Hull City 1:4 Arsenal
78' Snodgrass (k) - 17', 83' Sanchez; 55' Walcott, 90+2' Xhaka
Składy:
Hull: Jakupović - Elmohamady, Livermore, Davies, Robertson - Meyler, Huddlestone (58' R. Mason), Clucas - Diomande (42' Maguire), Hernandez, Snodgrass.
Arsenal: Cech – Bellerín, Mustafi, Koscielny, Monreal - Coquelin, Cazorla (67' Xhaka) - Walcott, Oezil, Iwobi (77' Elneny) - Alexis Sanchez.
Żółte kartki: Santi Cazorla, Petr Cech (Arsenal).
Czerwona kartka: Jake Livermore /40' - za zagranie piłki ręką/ (Hull).
Sędzia: Robert East.
Chciałoby się zakrzyknąć: What a day to be a Gunner! ;)






