ZAPRASZAMY NA NASZĄ NOWSZĄ WERSJĘ WITRYNY: www.futboliszpilki.pl

Pod tym adresem dostępne są tylko starsze posty publikowane przed przenosinami strony.

Podsumowanie 2. kolejki Bundesligi: Bayern ucieka rywalom, Dortmund na kolanach, hitowy mecz w Moguncji!


Za nami 2. kolejka niemieckiej Bundesligi. Choć wszystkie zespoły rozegrały dopiero po dwa mecze, to Bayern Monachium został już samodzielnym liderem w ligowej tabeli. Komplet punktów dzięki dwóm zwycięstwom zebrała także Hertha, jednak bilans bramkowy Bawarczyków, którzy strzelili już osiem goli nie tracąc przy tym ani jednego, pozwala monachijczykom cieszyć się pierwszym miejscem w ligowej tabeli.
 
 
Wydawało się, że najciekawszym meczem kolejki będzie starcie Bayernu z Schalke, ale dziś wiemy już, że zdecydowanie najwięcej emocji dał nam mecz w Mainz.

Schalke 04 Gelsenkirchen 0:2 Bayern Monachium
 
Piątkowe spotkanie na Veltins Arena rozpoczęło 2. kolejkę Bundesligi. Przez większość czasu mecz spełniał oczekiwania – choć statystycznie przeważał Bayern, to Schalke dzielnie stawiało opór rekordowym mistrzom Niemiec. Przez krótki okres czasu wydawało się nawet, że to gospodarze są bliżsi strzelenia gola, ale skończyło się jak zwykle. W 81. minucie wynik spotkania otworzył Robert Lewandowski, wykorzystując podanie Javiego Martineza. Polak miał w tym spotkaniu o wiele więcej szans na powiększenie swojego dorobku bramkowego, jednak konsekwentnie zmarnował wiele z nich. Schalke jakby opadło z sił, a na dodatek w 92. minucie zostało dobite przez Joshuę Kimmicha, który po asyście Lewego strzelił swojego pierwszego gola w barwach Bayernu.

SC Freiburg 3:1 Borussia Mönchengladbach
 
 
Wynik tego spotkania można śmiało nazwać sensacją. Nikt chyba nie spodziewał się, że Źrebaki ulegną Freiburgowi, który dopiero co wrócił do 1. Bundesligi. W pierwszej połowie spotkania, na dziesięć minut przed przerwą, na prowadzenie po golu Hazarda wyszła Borussia. Wydawało się, że podopieczni Andre Schuberta mają już wszystko pod kontrolą. Na ratunek Freiburgowi przyszedł Maximilian Philipp, który najpierw w 54. minucie doprowadził do wyrównania, a pół godziny później dał gospodarzom prowadzenie. W 82. minucie na murawie pojawił się Nils Petersen, który sześć minut później zadał ostateczny cios.

SV Darmstadt 98 1:0 Eintracht Frankfurt
 
Pierwsze w tym sezonie Hessen-Derby odbyły się w Darmstadt i zostały wygrane przez gospodarzy. Statystycznie lepszą drużyną był Eintracht, ale to nie wystarczyło, by odnieść cenne zwycięstwo. Orły nie były w stanie potwierdzić swojej przewagi bramką, co zemściło się na nich w 90. minucie – wówczas zwycięskiego gola dla Darmstadt zdobył Sandro Sirigu, który dziewięć minut wcześniej zmienił na boisku Ben-Hatirę.

FC Ingolstadt 04 0:2 Hertha Berlin
 
W Ingolstadt obyło się bez niespodzianki – większość osób stawiała na zwycięstwo drużyny ze stolicy Niemiec i tak też się stało. Wynik otworzył w 8. minucie Vedad Ibisević, który w 79. minucie został zmieniony przez Juliana Schiebera. Były napastnik BVB podwyższył prowadzenie w 86. minucie, odbierając tym samym nadzieje gospodarzom.

VfL Wolfsburg 0:0 1. FC Köln
 
Wilki Dietera Heckinga bezbramkowo zremisowały u siebie z Kolonią. Choć gospodarze byli niekwestionowanym faworytem, to nie udało im się zdobyć kompletu punktów. Całe spotkanie rozegrał Jakub Błaszczykowski, który zanotował solidny występ na prawej obronie.
 
Bayer 04 Leverkusen 3:1 Hamburger SV
 
Na BayArena bez niespodzianek. Gospodarze byli stawiani w roli faworyta i wygrali to spotkanie – choć nie bez problemów. W 58. minucie po golu Bobby'ego Wooda prowadzenie objęło HSV. Losy spotkania odwróciły się jednak, gdy na boisko w 72. minucie wszedł Joel Pohjanpalo (o jego fenomenalnym występie możecie przeczytać tutaj). Zaledwie siedem minut po wejściu na murawę 21-latek zdobył pierwszego gola. W doliczonym czasie gry strzelił dwa kolejne, co pozwoliło mu zdobyć hattricka, zrównać się liczbą goli z liderującym dotychczas Robertem Lewandowskim i uratować Aptekarzy.

RB Lipsk 1:0 Borussia Dortmund
 
Chyba nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw w Lipsku. Borussia kompletnie nie umiała poradzić sobie z beniaminkiem i wykazywała się fatalną skutecznością. Jak powszechnie wiadomo, niewykorzystane sytuacje się mszczą – i zemściły się również na podopiecznych Thomasa Tuchela. Tuż przed końcem spotkania, w 89. minucie do siatki Czarno-Żółtych trafił Naby Keita. Ten cios zawsze boli. Zwłaszcza, od rywala, który przed spotkaniem był stawiany w roli przegranego. 

Werder Brema 1:2 FC Augsburg
 
Spotkanie na Weser-Stadion w Bremie było pełne walki, ale nie porywało przez pełne 90 minut. Tuż przed przerwą na prowadzenie wyszli gospodarze – Aron Johannsson pewnie wykorzystał przyznany bremeńczykom rzut karny. Wówczas Augsburg nie załamał się, a przyspieszył tempo i chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy, dzięki golowi Jeffreya Gouweleeuwa, doprowadził do wyrównania. Zwycięskiego gola dla gości strzelił w 73. minucie Konstantinos Stafylidis.

FSV Mainz 05 4:4 TSG 1899 Hoffenheim

Mecz w Moguncji zdecydowanie był hitem kolejki. Choć wydawało się, że niekwestionowanym faworytem jest Mainz, którego piłkarze nie powinni mieć problemów z pokonaniem przyjezdnych, mecz przyjął zaskakujący przebieg. Mainz bardzo szybko wyszło na prowadzenie – już w 3. minucie De Blasis główką pokonał Baumanna. Równo 20 minut później Argentyńczyk podwyższył prowadzenie na 2:0, a trzeciego gola cztery minuty później strzelił Cordoba. Wydawało się, że to ostateczny cios, po którym Wieśniaki nie zdołają podnieść się z kolan. Chwilę przed przerwą Wagner strzelił gola na 3:1, ale wszyscy sądzili, że to bramka na otarcie łez – tym bardziej, że po chwili na straconego gola odpowiedział Öztunali, trafiając i podwyższając prowadzenie na 4:1. Grad goli ucichnął... Aż do 73. minuty, gdy trafienie na 4:2 zanotował Mark Uth. Minutę później dołożył drugiego gola. Końcówka była niezwykle nerwowa, Mainz straciło nieco pewność siebie. I słusznie, bo w 84. minucie po trafieniu Adama Szalaia na tablicy wyników widniał remis! Mimo podjętych prób żadna drużyna nie zdołała oddać zwycięskiego strzału. Moguncjanie mogą jednak czuć się przegrani – wypuścili z rąk pewne zwycięstwo.