Trudny czas
oczekiwania już jest za nami – takimi słowami powitał nas Andrzej
Twarowski. Szczerze mówiąc mi również brakowało Premier League. Czwartą kolejkę
rozpoczęliśmy z wysokiego C, a mianowicie od derbów Manchesteru.
Zasiadamy głęboko w fotelu, zapinamy pasy i
zaczynamy! Jakimi innymi słowami popularny Twaro mógłby rozpocząć ten mecz.
The Citizens starali się narzucić swój styl gry. Dominacja błękitnej drużyny z
Manchesteru była widoczna. Zaowocowało to w 15. minucie golem De Bruyne. Akcję
rozpoczęło długie podanie od Bravo, Iheanacho zgrał piłkę głową do Belga, ten
uprzedził Blinda i w sytuacji sam na sam strzelił bramkę. Cały czas to City
dyktowało warunki gry. Długo wymieniali
podania, a Hiszpan na pewno mógł być zadowolony ze swoich podopiecznych.
Ibrahimovic grał jak gdyby nie na poziomie Premier League czy choćby w połowie
tak dobrze, jak nas do tego przyzwyczaił.
36. minuta i
kolejny cios dla United. De Bruyne uderzył lekko z lewe nogi w słupek,
futbolówka trafiła pod nogi Iheanacho, który trafił na 2:0 z bliskiej
odległości. Jak to stwierdzili komentatorzy Daley
Blind wygląda dzisiaj na faceta, który nie wyszedł z domu. Było w tym dużo
racji.
Zniecierpliwienie
wśród fanów Czerwonych Diabłów narastało, bo to City zdominowało ich
ulubieńców. Old Trafford się rozszalało, kiedy to gola strzelił Zlatan. Przy
rzucie wolnym Bravo popełnił fatalny błąd, a Szwed świetnie to wykorzystał i z
woleja uderzył piłkę. Pierwsza połowa obfitowała w wiele sytuacji, a ja już nie
mogłam doczekać się drugiej części spotkania.
City nie gra
już tak jak w pierwszej części spotkania, ale to na pewno było dobre dla
kibiców, którzy (tak jak ja) chcieli wyrównanej walki. Chilijski bramkarz
popełniał błędy po których mogłoby paść kilka goli.
Kilka szans
z obu stron, ale w końcu w 70. minucie indywidualną akcją popisał się Rashford,
oddał uderzenie, który ociera się o kolana Zlatana i wada do siatki. Szwedzki
napastnik był jednak na spalonym. Pięć minut później podania od Leroy’a Sane
nie wykorzystał De Bruyne, dla którego było to naprawdę fantastyczne spotkanie.
Choć to United stwarzało sytuacje i atakowało, to jednak nie dało im to
wyrównującej bramki.
Wszyscy
spodziewaliśmy się bardziej wyrównanego meczu. Wielu kibiców drużyny z Old
Trafford, tak jak sir Alex Ferguson, oczekiwało innego przebiegu tego pojedynku.
Ostatecznie to ich rywale okazali się lepsi, a Jose Mourinho musiał przełknąć
gorycz porażki.





