Kilka miesięcy temu nad Liverpoolem zebrały się ciemne chmury – Mamadou Sakho został zawieszony przez UEFA po tym, jak w jego organizmie wykryto obecność niedozwolonych środków. Śledztwo rozpoczęło się pod koniec kwietnia i stale się przedłużało, przez co Francuz nie mógł wziąć udziału w ostatnich meczach klubowego sezonu oraz Mistrzostwach Europy wraz z reprezentacją Francji.
Obrońca wreszcie został oczyszczony z zarzutów, jednak ciężko mu było odzyskać zaufanie Jürgena Kloppa. Klub dał zawodnikowi do zrozumienia, że najlepszym wyjściem dla wszystkich stron byłoby wypożyczenie, ale 26-latek odrzucał wszystkie oferty.
Sytuacja Sakho nie była łatwa. Klopp od początku sezonu nie umieszczał go w kadrze meczowej na żadne spotkanie, a podczas obozu przygotowawczego w USA odesłał go do domu. Po zakończeniu okienka transferowego Sakho nie może zmienić barw klubowych, ale na razie nie powinien spodziewać się minut na murawie.
– Sakho nie musi od nowa pracować na moje zaufanie. Miał długą przerwę w grze, dlatego jego sytuacja wygląda tak, a nie inaczej. Nie jestem jednak głupi i wciąż pamiętam jego dobre występy. Jedyne, nad czym musi teraz pracować, to forma – powiedział Klopp.
Obecnie reprezentant Francji wrócił do treningów z Liverpoolem.





